sobota, 30 stycznia 2016

Mój oryginalny zegarek Aztorin

Aztorin jest moim ulubionym zegarkiem. Kupiłem go za tysiąc złotych dwa lata temu. Czy było warto? Zdecydowanie tak! Jestem z niego bardzo zadowolony. Aztorin jest moim zdaniem marką wyjątkową stworzoną dla silnych mężczyzn oraz kobiet z charakterem. Wszystkie zegarki marki Aztorin charakteryzują się tym, że zostały wykonane z wysokogatunkowej stali szlachetnej i szkła szafirowego. Poza tym posiadają niezawodne japońskie mechanizmy Miyota, Seiko lub Time Module. Często słyszymy, że marka Aztorin jest przeznaczona tylko dla mężczyzn lubiących mocny, odważny design. Nic bardziej mylnego! Panie coraz częściej zakładają na swoje nadgarstki duże męskie zegarki, które podkreślają ich piękno i symbolizują ich odważny, silny charakter. 


Oryginalne zegarki Aztorin mają szerokie paski i duże tarcze, są po prostu wspaniałe. Znalazłem kilka zdjęć dziewcząt, które noszą takie zegarki, podobne do mojego modeli Aztorina z niebieskim kauczukowym paskiem. Sami (same) zobaczcie:





Powyższe dwa zdjęcia pokazują jak ładnie Aztorin prezentuje się na damskich dłoniach. Poniższe kadry natomiast są już moje i przedstawiają mój zegarek kupiony jak już wspomniałem za tysiąc złotych. Jest to cena dość przystępna, biorąc pod uwagę fakt, że mamy do czynienia z renomowaną marką.


Mój Aztorin był zapakowany w takim drewnianym pudełku.







Jak widzicie zegarek jest duży i prezentuje się znakomicie. Gorąco polecam Wam czasomierze tego typu. Artykuł chciałbym zakończyć fajnym cytatem, który znalazłem w Internecie:

„To naprawdę koniec kariery malutkich zegarków na cienkich bransoletkach. Nastała era modeli wielkich i rzucających się w oczy” - modystka (Internautka 2009).


Obserwując wypowiedzi tego typu na różnych forach internetowych można szybko zauważyć, że powyższy cytat jest prawdziwy. Moda na duże zegarki wciąż trwa. Masywne gadżety cieszą się dużą popularnością zarówno wśród uczennic, studentek jak i starszych przedstawicielek płci pięknej. 


poniedziałek, 4 stycznia 2016

Duże zegarki - psychologia, teoria atrybucji



Dawno już przeminęły czasy, w których duże zegarki nosili tylko mężczyźni. Stylowe zegarki na szerokim pasku bądź szerokiej bransolecie, z dużą tarczą od kilku lat cieszą się uznaniem wśród płci pięknej. Nasze Panie polubiły duże męskie gadżety noszone jako biżuteria oraz oczywiście też po to aby wiedzieć, która jest godzina. Choć ta rola zegarka u Pań nie jest już najważniejsza. Niektóre dziewczęta na jednej ręce noszą duży zegarek, a na drugiej szeroką bransoletę. Takie połączenia są obecnie bardzo modne.

Moim zdaniem dziewczyna nosząca zegarek na szerokiej bransolecie wygląda bardziej seksi. Bystre, interesujące się modą dziewczyny wiedzą o tym doskonale i wykorzystują gadżet w postaci zegarka, by przyciągać uwagę. Wielu chłopaków zerkając na dziewczyny od razu zwraca uwagę na takie duże gadżety. Wielu psychologów (np. Bogdan Wojciszke w książce pt.: "Człowiek wśród ludzi") opisuje zjawisko zwane teorią atrybucji.



Teorię atrybucji wymyślił Fritz Heider psycholog żyjący w latach 1896-1988. Jego zdaniem każdy człowiek pragnie poznać jak najlepiej otaczający go świat, a przede wszystkim żyjących w nim ludzi. Heider twierdził, że większość z nas ocenia ludzi obserwując ich zachowanie, gesty, ubiór, miny itp. Inaczej mówiąc oceniamy ludzi po czynnikach (cechach) zewnętrznych. Dopiero później poznając jakąś osobę bliżej mogą nas zainteresować jej cechy wewnętrzne (np. charakter, podejście do życia itp.). Jednak na samym początku liczy się dla nas pierwsze wrażenie. Informacje o człowieku, które uzyskamy jako pierwsze wpływają najmocniej na naszą ocenę (jest to tzw. efekt pierwszeństwa).

Sydney Fox - serial "Łowcy Skarbów".


Teoria atrybucji jest więc niczym innym jak przypisywaniem ludziom określonych cech osobowych, systemu wartości na podstawie ich zachowania i ubioru. Jeśli chłopak widzi jakąś dziewczynę np. w kościele na mszy to po tym jednym jej zachowaniu może wyciągnąć wiele wniosków - dziewczyna jest porządna, z dobrego domu, na pewno nie jest puszczalska itp. Tak właśnie działa efekt pierwszego wrażenia. Nikt nie zastanawia się, czy dziewczyna poszła do kościoła dlatego, że jest religijna, czy chodzi bo tak ją nauczono. Pierwsze wrażenie w umyśle chłopaka zrobiło swoje i teraz już będzie starał się podchodzić do dziewczyny z sympatią.



Czy moda i teoria atrybucji mają ze sobą coś wspólnego? Moim zdaniem mają wiele wspólnego. Ludzki mózg, czy tego chcemy czy nie jest podatny na pierwsze wrażenie. Wszyscy nieświadomie oceniamy ludzi korzystając z atrybucji wewnętrznej (dyspozycyjnej). Efekt pierwszego wrażenia sprawia, że przypisujemy osobie określone cechy charakteru. Idę ulicą i widzę uśmiechniętą ładnie ubraną dziewczynę, która nosi duży modny zegarek, ma długie włosy i dobry nastrój (cały czas się uśmiecha). W tym momencie do akcji wkracza moja psychika, myślę sobie: "ładna jest, widać, że interesuje się modą, uśmiecha się na pewno jest optymistką z pewnym dystansem do siebie, musi być miłą i fajną dziewczyną". Ilu z Was tak właśnie by pomyślało? W tym momencie zadziałał efekt pierwszego wrażenia oraz przypisanie dziewczynie określonych cech metodą atrybucji (spodobała się, zrobiła dobre wrażenie więc wnioski na jej temat są pozytywne). Taki sam schemat zadziałał w przypadku papieża Franciszka. Jego pierwsze słowa wypowiedziane na balkonie urzekły cały świat. Papież głosi nauki Kościoła, nic nie zmienił ale efekt pierwszego wrażenia oraz sposób przekazu, uśmiech zrobiły swoje. Nawet lewicowe i liberalne pisma oszalały na jego punkcie, a tygodnik TIME wybrał papieża Franciszka na człowieka roku.





Konkluzja:
Wiele osób ma do zegarków ogromną słabość. Mi najbardziej podobają się dziewczyny z dużymi zegarkami. Dziewczyna z ładnym dużym zegarkiem zawsze ma u mnie plusa na starcie. Zegarek jest urządzeniem, które w dzisiejszych, zabieganych czasach jest niezbędne. Pozwala nam wszędzie zdążyć na czas i cieszy oczy wspaniałym designem (dużą tarczą, szerokim paskiem). Wystarczy jedno, ukradkowe spojrzenie na nadgarstek i już wiemy dokładnie ile czasu zostało nam do następnego spotkania bądź końca nudnego zebrania.